Wczoraj
Możnaby opisać kilka rzeczy z wczoraj.
Piątek, mój ulubiony dzień, w szkole 3 lekcje (+przedstawienie), Kasztelan, chillout. W sumie nie byłem tam długo, generalnie najpierw jakaś kobieta (jakaś z wyższych sfer chyba - napewno nie kasztelańczykówna, może nauczycielka) opieprzyła nas żebyśmy używali języka polskiego. A co ją kurwa obchodzi jak ja sobie mowię, jeszcze 3 stoliki od niej? Chciałem jej coś powiedzieć, ale byłem w zbyt wielkim szoku. Później za to pojawiła się Panienka w kozakach, tym razem jednak zaskoczyła nas nowymi bucikami (fotka obok).
Koło 12 pojechałem z Wiką na dzień otwarty Biotechnologii UJ, co prawda ja się tam nie wybieram, ale miło było coś posłuchać i pooglądać. Najpierw wbiliśmy się na wykład ojca Krysi, potem były krótkie wykłady studentów, a później zwiedzanie labolatorium, fajne zabawki tam mają ;-) Większość zwiedzających była z poza Krakowa, ale wśród miejscowych najwięcej było Nowodworka, z resztą na tym wydziale studiuje sporo absolwentów naszej szkoły. Był też Batek z Jadzią oraz (uwaga) Krzysiu B. z tatusiem ;-) Najlepsze było jak poszli gadać z jakimiś studentami którzy tam odpowiadali na różne pytania kandydatów i rozmawiał z nimi właśnie ojciec Krzysia, a sam zainteresowany (albo raczej niezainteresowany) uważnie słuchał albo patrzył w podłogę. Porażka…
Anyway, po opuszczeniu campusu UJ poszliśmy jeszcze coś zjeść, a później już sam pojechałem do Kozmena pograć chwilę w osadników. Jadę sobie tramwajem, w całym wagonie cały ja i jakaś starsza kobieta, przystanek, wchodzi trzech kontrolerów, siadają każdy osobno, maskują się (innymi słowy wmieszali się w tłum ;-), chwilę odczekali, nic się nie zmieniło (ja siedzę jak siedziałem, kobieta też) no to kontrola bilecików. Co za kretyni :D
Potem jeszcze CR, gdzie była Ola (i jej barman), a że Oli długo nie widziałem, to się stęskniłem, chwilę posiedzieliśmy i w sumie nie chciało mi się nic robić to poszedłem do domu. Idę sobie przejściem podziemnym pod dworcem, z naprzeciwka naciera na mnie zajebista dupa ubrana już w bardziej wiosenną niż zimową kreację, krótka spódniczka, uwydatnione kształty, ale wszystko w dobrym guście. Przechodzi obok budki z preclami, starsza kobieta które te precle sprzedawała krzyczy na całe przejście “No jak to się ubiera, jak kurwa najgorsza”. No tak, różnica pokoleń ;-)
A dzisiaj kolejny etap wymiany okien, jestem uwięziony w domu do 15 i znowu mnie czeka sprzątanie. Trochę już mam dość tych remontów, szczególnie ostatniego jak mi dach wymieniali i miałem małą powódź w domu jak zaczęło padać (a był to weekend, więc przyszli kończyć dach dopiero w poniedziałek).
Jak już mówimy o deszczu to mogłaby się ta pogoda trochę zdecydować. Albo leje cały dzień, biorę normalny duży parasol, albo niech świeci słonće od rana do wieczora. Dobrze chociaż że się cieplej zrobiło, bo już mi się znudziła tegoroczna zima.
Jeżeli też chcecie żeby było już ciepło i wiosennie, kliknijcie w reklamy poniżej :P