British Council
Po zeszłorocznej nauce francuskiego przyszła kolej żeby trochę podszkolić się z angielskiego, a może i zdobyć kiedyś jakiś certyfikat. Jako, że wkurzają mnie strasznie te wszystkie ulotki, stwierdziłem, że nie będę za nie płacił i nie zapiszę się do żadnej Profi-lingua’y, Lincolna czy innej. W sumie został mi Empik, ale jakoś w zeszłym roku nie przypadł mi specjalnie do gustu… Dlatego zapisałem się do British Council. Po pierwszych zajęciach muszę powiedzieć że wrażenia dosyć pozytywne ;-) Fajny angol prowadzi, grupa też spoko (jak zwykle jestem najmłodszy…) i ogólnie jakoś tak ciekawie. Oby to nie był tylko syndrom pierwszego miesiąca ;-)
Przed angielskim siedliśmy sobie jeszcze z Boryką na Rynku, a na chwilę nawet z Loską który też ma w tym samym czasie zajęcia (tyle że w Profi; Boryka chodzi na hiszpański). W sumie miałem okazję pierwszy raz poważnie przetestować ten darmowy internet z Wieży Ratuszowej (SSID: 123Internet) i muszę powiedzieć że jest zajebisty! Naprawdę chodzi szybko, nie ma lagów, małe przeciążenia, mocny sygnał, nawet się da płynnie na Skype’ie gadać albo słuchać radyjka 192 kbps! No jestem pod wrażeniem… Jakby jeszcze takie coś uruchomili w Coffee Heaven…
Jak już tak odszedłem od tematu posta, to chciałem życzyć Paulinie wszystkiego najlepszego! :D (mam nadzieję, że Boryka nie zapomniał Ci kupić ode mnie kwiatka :P)