Koniec (prawie)
I nareszcie koniec szkoły. Oficjalnie jeszcze nie, ale w praktyce już tak. Jutro mecz z II LO, ale chyba nikt nie wątpi że Nowodworek wygra bez najmniejszych problemów. Trochę mi się jutro na 7:30 nie chcę wstawać, ale z drugiej strony nie mam biletu bo nasz “wspaniały” skarbnik kasę wziął i przepił :-P W czwartek jakieś muzeum, dziś też nic nie robiliśmy. Waaaakaaacjeee ;-) Eh, nigdy się tak nie cieszyłem z tych ponad dwóch miesięcy wolnego. Męcząca jakaś ta szkoła…